wczoraj

ojojoj ale się porobiło. Półgodzinny program BBC narobił tyle szumu, że gdyby Kaczyński zapowiedział, że będzie się całował z Palikotem – umknęłoby to zapewne w morzu komentarzy o tendencyjnym/prawdziwym materiale Chrisa Rogersa. A wszystko to z kraju gdzie dwóch najlepszych obrońców nie może razem siedzieć w szatni, bo nie pasują kolorystycznie i w związku z tym, temu akurat o ciemniejszej karnacji pozostaje tylko Euro w telewizji. Z drugiej strony sama to prawda w tych zdjęciach z Łodzi, Warszawy, Krakowa i uwaga :) Rzeszowa – bom stamtąd (dodatkowego smaczku dodaje fakt, że za możliwość sfilmowania meczu trzeciej czy czwartej ligi przez jedną kamerę BBC, klub zażyczył sobie 1000 funtów, więc BBC zrezygnowało :). Wracając: prawda to straszna i okrutna. łódzki żydzew, garbate nosy, łajt pałer itd. I nie ma się chyba za bardzo na co obrażać, bo tak na meczach ligowych jest. Lecą czasem w Polsce banany na czarnoskórych piłkarzy, ale na Luisa Figo leciały gorsze rzeczy jak przyjechał z Realem na Camp Nou, biją się stadionowi bandyci nie gorzej niż po meczu Ajax – Feyenord, a sfaulowani piłkarze rzucają czasem „czarnuchem” tak jak wspomniany tu Terry do brata wspomnianego Rio Ferdinanda (a przy okazji, kto dziś pamięta o wyzywaniu lewego obrońcy Grahama Le Saux od pedałów – mimo że heteryk – bo zbierał antyki, nie pił whisky i czytał Horacego w oryginale). Z drugiej strony znowu, Rogers ma w stu procentach rację – polscy kibole mają antysemityzm i jakieś chore faszystowskie gówno za ideologiczne podłoże, bo przecież warto dorobić ducha do najzwyklejszego bandytyzmu. Z drugiej strony Włosi, Holendrzy i Anglicy wybrali, jak mówi Rogers: „football crazy Cracow” na miejsce pobytu podczas Euro.
Bo jak wszędzie i zawsze tu nie ma jednej łatwej prawdy. Nie usprawiedliwiam i nie rozgrzeszam, w kraju, gdzie kilka milionów Polaków zostało zabitych, bo chodzili do kościoła bez krzyża. Przecież znali Mickiewicza i przyjaźnili sie z tymi co chodzili do kościoła z krzyżem, a nie mówili wtedy „panie papież” tylko śpiewali „Boże coś Polskę”, byli naszymi sąsiadami, kumplami, przyjaciółmi, naszymi poetami, muzykami, lekarzami, ale jakoś część z nas ich nie polubiła, dokładnie tak jak oni jakiejś części siebie nie lubili, ale ta nasza – ukrzyżowana robiła im numerusy claususy i inne niefajne rzeczy, a oni wierzyli, że to tylko chwila i dalej śpiewali mazurka dąbrowskiego. A potem przyszła pani historia i pozamiatała. I tak zamiatała, że do dziś zamiata – od 39 (a przecież i wcześniej), przez Jedwabne i Dąbrowy Tarnowskie, przywiezione władze, przez MBP i jego funkcjonariuszy, 56, Moczary i 68, aż po stadiony XXI wieku. Bo nie ma jednej łatwej prawdy. Ani w BBC, ani na stadionach, ani w całej Polsce…

początek

Nigdy jeszcze tego nie robiłem, więc nieśmiało sobie poczynając – witam.