Informacje

Siedzę sobie, patrzę i czasem jakoś reaguję. Opisuję takie kawałeczki życia, które gdzieś tam mnie dotykają i choć zwykle staram się być obok, nie zawsze się to udaje. Prawie nigdy.

  • #1 napisane przez kubakarys
    około 5 lata temu

    To ja jestem obok, i nie chcę nikogo karmić ani krwią ani ciałem. :) I nie chcę też, żeby ktoś uczestniczył w moim życiu codziennym w tak namacalny sposób, jak ta ciężarówka, o której mówisz (właśnie ją zobaczyłem). Ja tu piszę jakieś historie, i coś tam chcę przez to powiedzieć, czasem tak, a czasem siak. Coś mi się czasem uda zauważyć, i o tym mówię, bo mi się wydaje, że to może być jakoś tam istotne nie tylko dla mnie. Taki felietonizm trochę – zachowując oczywiście odpowiednie proporcje. Ale nie uważam, żeby mój blog musiał być miejscem, gdzie piszę co jadłem na obiad albo jakim jeżdżę autem. A na dodatek wrzucać zdjęcia z porannego kaca albo wieczornego pijaństwa. Ja nie chcę, żebyś ty była obok, wystarczy, że ja jestem. :) pozdrawiam i dzięki za cenny komentarz. (layout muszę zmienić, to na pewno)

  • #2 napisane przez ~Anna
    około 5 lata temu

    Po raz pierwszy czytam bloga, akurat trafiło na twój. Widziałam że prosisz o głosy w konkursie Blog roku, sprawdziłam też blog który prowadzi w twojej kategorii. Sprawdzałeś swoją konkurencję? Jeżeli prosisz o głosy, to znaczy że chcesz wygrać, a to znaczy że wysłuchasz każdego głosu, nawet krytyki.
    Fakt, nie przeczytałam wszystkiego, tylko koniec i początek. Ale przy pierwszym porównaniu, to twój blog nie jest dla przeciętnych, więc wielu głosów nigdy nie zdobędziesz. Ponadto szczegóły: brakuje ci zdjęć, takich żeby można było poczuć że jest się z tobą, że się ciebie podgląda, choćby zdjęcie gazety, do której artykułu się odnosisz, zrzut z ekranu, stolik w kawiarni gdzie siedzisz i czytasz, z kim rozmawiasz, etc. tym bardziej że twój podtytuł to słowo „obok”, a tego się nie czuje, że jest się obok ciebie. Kierowcy ciężarówki to wychodzi, do przesady nawet, bo czuję już prawie jego toaletę.; brakuje ci ekstra efektów (lepiej CI idzie na FB) … ale wiesz odechciało mi się pisać, przepraszam, może dokończę nazajutrz. Puenta jest taka, że sama myślę o blogu i właśnie dzięki porównaniu Twojego z tym od kierowcy, to mi się rozjaśniło, że blog to karmienie ciałem i krwią swoją lub innych. Same ofiary, cholera to źle zabrzmiało, ale trudno, wypuszczam.

Brak trackbacków.